moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Razem się szkolą, razem walczą

Żołnierze Jednostki Wojskowej Komandosów stacjonują w Afganistanie od kilkunastu lat. Od czterech szkolą narodową afgańską jednostkę specjalną policji. Zgodnie z mandatem misji „Resolute Support” swoich partnerów wspierają także w walce.

Jest 8 grudnia 2015 roku. Grupa dobrze zorganizowanych i uzbrojonych rebeliantów wdziera się na teren w pobliżu wojskowej bazy w Kandaharze. Podpalają kramy i strzelają do cywilów na miejscowym targowisku. Chwilę później przejmują kontrolę nad szkołą, biorą w niewolę dzieci i nauczycieli, a niedługo potem zajmują kilkupiętrowy budynek mieszkalny znajdujący się w bezpośrednim sąsiedztwie bazy. Ich zakładnikami stają się kobiety i dzieci – rodziny afgańskich żołnierzy.

– To była bardzo skomplikowana sytuacja. Przez wiele godzin talibowie ostrzeliwali bazę z granatników i broni przeciwpancernej, a my nie mogliśmy odeprzeć ich ataku, bo zagrozilibyśmy w ten sposób cywilom. Rebelianci doskonale zdawali sobie z tego sprawę, dlatego kobiety i dzieci potraktowali jak żywe tarcze – opowiada jeden z żołnierzy Jednostki Wojskowej Komandosów. Do odparcia ataku talibów rusza jednostka specjalna armii afgańskiej. Niestety operacja nie kończy się sukcesem. Podczas próby wejścia do zajmowanego budynku ginie dwóch żołnierzy, a pięciu zostaje rannych. Do działania przygotowuje się więc specjalna jednostka kontrterrorystyczna policji afgańskiej ATF444 (Afghan Territorial Force), która także stacjonuje w Kandaharze.

REKLAMA

– Pomagaliśmy »czwórkom« przygotować się do tej operacji, braliśmy udział w planowaniu szturmu. Po niemal dobie walk zapadła decyzja – akcję przejmuje ATF. Gdy nasi podopieczni ruszyli do walki, byliśmy tuż obok – wspomina komandos. Afgańscy specjalsi przy wsparciu Polaków z JWK uwolnili z rąk terrorystów 25 zakładników i zlikwidowali napastników. Żaden z przetrzymywanych cywilów ani żaden policjant z ATF nie został wówczas ranny. Ta operacja rozegrała się niespełna cztery miesiące po rozpoczęciu przez polską jednostkę specjalną służby w Afganistanie w ramach misji szkoleniowej „Resolute Support” (RSM).

Kierunek: Bliski Wschód

W 2014 roku lublinieccy komandosi zakończyli swój dziesięcioletni pobyt pod Hindukuszem wraz z końcem natowskiej misji ISAF (International Security Assistance Force). Zaledwie rok później ponownie ruszyli do Afganistanu, tym razem właśnie w ramach „Resolute Support”. Od 2015 roku nieprzerwanie przebywają pod Hindukuszem, tworząc tam tzw. zespół doradców wojsk specjalnych SOAT-50 (Special Operations Advisory Team). Stacjonują w kilku bazach, jednak główne siły mają w Kandaharze, na południu Afganistanu. Najważniejszym zadaniem tego zespołu jest wspieranie i szkolenie narodowej kontrterrorystycznej jednostki afgańskiej policji ATF444. Ich udział w nowej operacji sojuszniczej nie był wielkim zaskoczeniem. – Mówiło się o tym, jeszcze zanim skończyła się operacja ISAF – przyznają komandosi.

Podobno o obecność JWK pod Hindukuszem zabiegali także sami Amerykanie. Żeby jednak zrozumieć, dlaczego tak się stało, należy cofnąć się o niemal dziesięć lat. Otóż w czasie trwania misji ISAF dowództwo operacji specjalnych na teatrze działań zdecydowało o tym, że głównym zadaniem specjalsów będzie szkolenie nowo formowanych policyjnych jednostek specjalnych. W 2010 roku JWK – w Afganistanie jako Task Force 50 – została zobowiązana do szkolenia Afgańskich Tygrysów, czyli specjalnej jednostki policji w prowincji Ghazni (Provincial Response Company – PRC, dziś jest to Police Special Unit), a potem bliźniaczego oddziału w prowincji Paktika. – Żołnierze dobrze się w tym odnajdywali, bo mają doświadczenie w tego typu działaniach – wsparcie militarne to jedno z zadań Jednostki Wojskowej Komandosów. Wcześniej operatorzy z Lublińca szkolili siły lokalne w Iraku, w tym plutony specjalne 8 Dywizji, niejednokrotnie z Zielonymi Beretami, czyli z partnerami sił specjalnych armii USA – wyjaśnia płk Michał Strzelecki, dowódca JWK.

Zwraca on także uwagę na to, że w Afganistanie rola jednostek specjalnych partnerujących siłom afgańskim nie sprowadza się tylko do szkolenia i doradztwa w bazach. ¬– W czasie tzw. operacji partnerowanych komandosi towarzyszą ATF-444, w trakcie działań doradzają dowódcy operacji i osobom odpowiedzialnym za poszczególne elementy ugrupowania. Koordynują użycie koalicyjnego lotnictwa, zapewniają wsparcie np. ratowników medycznych, snajperów, EOD [zespół rozminowania], psów służbowych – tłumaczy pułkownik.

W czasie misji ISAF policyjni kontrterroryści z Ghazni jako jedni z pierwszych w Afganistanie osiągnęli gotowość bojową do samodzielnych operacji i zaliczyli certyfikację. Niedługo później egzamin zdała PRC z Paktiki. – To prawdziwy wyznacznik sukcesu JWK w misji ISAF – mówi płk Strzelecki. – Przełożonych z dowództwa międzynarodowych sił nie interesował wyścig o statystyki dotyczące zatrzymanych czy wyeliminowanych wrogich bojowników, przejętego uzbrojenia lub zlikwidowanych materiałów wybuchowych. Najważniejsza była gotowość afgańskich sił do samodzielnych działań. Realizowane wspólnie z lokalnymi partnerami operacje miały wartość przede wszystkim wtedy, gdy budowały zdolności afgańskich policyjnych antyterrorystów, tak by w przyszłości oni sami mogli wykonywać zadania najwyższego ryzyka – dodaje.

Nie chodzi tu jednak o to, by umniejszać osiągnięcia żołnierzy, bo skuteczność TF-50 w czasie ISAF doceniali najwyżsi rangą dowódcy NATO. Niektóre z operacji przeprowadzanych tam przez operatorów JWK są dziś uznawane za modelowe działania sił specjalnych. Do tych najbardziej znanych trzeba zaliczyć odbicie zakładników przetrzymywanych w budynkach administracji rządowej w Sharanie oraz zatrzymanie m.in. przywódcy talibów mułły Dawooda. – Działalność operacyjna była prowadzona w Afganistanie równolegle z tą szkoleniową. A z czasem zaczęły się one zazębiać. Afgańczycy wykonywali zadania razem z nami. Im więcej potrafili, tym ich zaangażowanie i rola były większe – wyjaśnia Arek, dowódca zespołu bojowego JWK.

Po zakończeniu misji ISAF priorytetem w dalszym ciągu pozostało szkolenie afgańskich sił bezpieczeństwa, zmniejszyła się jednak jego skala. Siły specjalne NATO wciąż zajmują się przygotowywaniem do działania specjalnych jednostek policyjnych. Tym razem specjalsom zaproponowano współpracę z tzw. NMU (National Mission Units), czyli narodowymi jednostkami policyjnymi powstałymi w Kabulu, Kandaharze i w prowincji Logar. Niedawno utworzono kolejne w Dżalalabadzie, Mazar-i-Szarif i Heracie. Każda z jednostek współpracuje ze specjalsami innej narodowości – Norwegami, Brytyjczykami i Polakami, a te nowo utworzone – z Niemcami, Rumunami i Włochami.

Zadaniem specjalsów z NATO (niezależnie od przydzielonej jednostki afgańskiej) jest więc nie tyle udział w bezpośredniej walce, ile utrzymywanie i rozwijanie umiejętności zdobytych przez lokalne oddziały. Główny nacisk kładzie się na asystowanie siłom afgańskim, wspieranie ich w czasie specjalistycznych kursów i szkoleń oraz doradzanie. Specjalsi z NATO nadal uczestniczą także we wspólnych operacjach z afgańskimi partnerami.

Polskie „czwórki”

Lublinieccy komandosi współdziałają z „czwórkami”, czyli ATF444. Jednostka powstała kilkanaście lat temu. Została sformowana z pomocą Brytyjczyków w prowincji Helmand, a potem przeniesiono ją do Kandaharu. Mentorami „czwórek” przez pewien czas byli także Amerykanie i Litwini, a od 2015 roku w szkoleniu wspierają ich Polacy. Formację tworzy kilkuset policjantów – jest to oddział kilkukrotnie większy niż Afgańskie Tygrysy z prowincji Ghazni. Ich zadania to m.in. zatrzymywanie najbardziej niebezpiecznych przestępców, terrorystów, uwalnianie zakładników czy przechwytywanie składów broni i materiałów wybuchowych. Poza działalnością operacyjną „czwórki” cały czas podnoszą swoje kwalifikacje. Uczą się m.in. od komandosów.

– Zajęcia z Afgańczykami prowadzimy niemal codziennie. Najczęściej treningi odbywają się u nich w bazie. Ale harmonogram zajęć uzależniony jest tak naprawdę od natłoku działań operacyjnych. Każda zmiana jest zupełnie inna. Sytuacja w Afganistanie wciąż się zmienia, latem aktywność talibów zdecydowanie się zwiększa, wykonujemy więc więcej operacji specjalnych, a tym samym prowadzimy mniej zajęć – wyjaśnia „Łasuch”, dowódca grupy specjalnej JWK, który brał udział w sześciu misjach poza granicami kraju. Komandosi skupiają swój wysiłek głównie na szkoleniu dowódców różnego szczebla oraz instruktorów. Jeśli to jest niezbędne, prowadzą także zajęcia z funkcjonariuszami. – Tego akurat staramy się unikać. Chcemy przygotowywać instruktorów, by potem ich obserwować. W ten sposób możemy w większym stopniu wpłynąć na przygotowanie jednostki do samodzielnego działania – zaznacza Arek, dowódca XI zmiany SOAT-50.

Jak wygląda współpraca jednostek w czasie działań bojowych? Jeżeli zostanie zidentyfikowany ważny cel (z punktu widzenia RSM i rządu afgańskiego) oraz są dostępne koalicyjne środki przerzutu i wsparcia powietrznego, a także zostanie uzyskana zgoda przełożonych, to wówczas rozpoczyna się przygotowywanie tzw. operacji partnerowanej. Operatorzy jednostki specjalnej państwa NATO są zaangażowani nie tylko w jej planowanie i przygotowanie, ale i w realizację. – Nie chodzi przy tym o to, by za Afgańczyków prowadzić akcje bezpośrednie, ale by mentorować im także w czasie zadań operacyjnych – mówi płk Strzelecki. Operatorzy JWK są przydzielani do wybranych elementów ugrupowania bojowego „czwórek”: dowódca zadaniowej grupy specjalnej doradza dowódcy afgańskiego szwadronu bojowego, pary operatorów towarzyszą dowódcom szturmu, kordonu, wybrani specjaliści wspierają swoich afgańskich odpowiedników. – Żołnierze koordynują przebieg operacji specjalnych. My pomagamy, oni wykonują zadania – podkreśla Arek. – To oni wchodzą pierwsi do budynku, to oni go przeszukują. Jeśli dojdzie do kontaktu ogniowego z przeciwnikiem, to zgodnie z mandatem misji oraz RoE [Rules of Engagement, zasady użycia siły] mamy prawo się włączyć, ale podkreślam – nie po to tam jesteśmy – uzupełnia płk Strzelecki.

Tak było np. w maju 2017 roku, kiedy to afgańskie siły specjalne, przy wsparciu polskich żołnierzy i oficerów Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz lotnictwa USA, odbiły z rąk talibów 11 zakładników. Do brawurowej akcji afgańskich sił specjalnych, wspieranych przez polskich komandosów, doszło w opanowanej przez talibów prowincji Helmand na południowym zachodzie Afganistanu. To tam mieściło się więzienie, w którym przez cztery miesiące talibowie przetrzymywali i torturowali czterech policjantów, dwóch żołnierzy oraz pięciu cywilów.

Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: Bogusław Politowski

dodaj komentarz

komentarze


Czas na Strategię Bezpieczeństwa Morskiego
 
PGZ i Lockheed Martin zacieśniają współpracę
Podhalańczycy rozpoczynają natowski dyżur
Jak gra dowódca, grają wszyscy
Podoficer po nowemu
Armia Czerwona w fabryce śmierci
Komandos postrzelony podczas ćwiczeń
Nowelizacja ustawy o weteranach w Sejmie
Sojusznicze siły ponownie pod polskim dowództwem
We Are All Darfur
Gen. Piotrowski: zagrożenie w Iraku nie wzrasta
„Defender Europe 20”, czyli amerykańskie manewry w Europie
PKW Orlik na straży bałtyckiego nieba
Kpr. Danuta Dmowska-Andrzejuk ministrem sportu
Polscy żołnierze niosą pomoc w Libanie
Auschwitz. Pamięć o Zagładzie
Zdobywcy „Pen Y Fan”
Ostatni samochód Marszałka
Buzdygan Internautów – czas na głosowanie
USA nie zacznie wojny z Iranem
Iran uderza w USA
To nie mogło się udać, ale…
Polsko-łotewska „Zima”
Zmiany emerytalne dla żołnierzy
Network Intelligence
They Train Together, They Fight Together
Jakie podwyżki dla żołnierzy?
Defense Without Politics
Dobry rok PGZ
Pomnik zwycięstwa 1920 roku
Żołnierze w dziesiątce najlepszych sportowców Polski
Klasy wojskowe – MON czeka na wnioski szkół
Powstanie bez sukcesu
„Polski Czołg”, czyli żołnierz niepokonany w oktagonie
Mobilne moździerze dla armii
Wszyscy jesteśmy Darfurczykami
Żołnierze najlepsi na festiwalu sztuk walki
Stepping out of the Shadow
Prezydent Duda w Davos o przyszłości Sojuszu
Nowa jednostka do szkolenia specjalsów
Prezydent Duda w Hucie Stalowa Wola
Ottokar-Brzoza będzie kołowy?
Jastrzębie przechwyciły rosyjskie myśliwce
32 samoloty F-35A za 4,6 mld dolarów
Beagle dla żołnierzy?
Głosuj na wojskowego sportowca roku
Arsenał Iranu
Obradowała Rada Gabinetowa
95 lat temu zdecydowano o budowie Grobu Nieznanego Żołnierza
Projekt MON dla szkół
Weterani trenują MMA
Nowy wiceminister w MON
Klasy wojskowe po nowemu
Bohaterskie Orlęta
Kajak idealny dla komandosa
Aby pamięć o Monte Cassino była zawsze żywa
Dragoni na poligonie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Inspektorat Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO