moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Biegli po górach śladami gen. „Nila”

Po beskidzkich bezdrożach pobiegło nocą 123 śmiałków. W ekstremalnych zawodach, zorganizowanych przez komandosów z jednostki NIL, zwyciężyli Maciej Nowak i Irmina Marczyk. Dystans 50 kilometrów większość uczestników przebiegła zanim wzeszło słońce.


Irmina Marczyk ma 25 lat i jest instruktorką jazdy konnej. Stoi w tłumie rozgrzewających się przed startem sportowców. To średniego wzrostu brunetka. Jest uśmiechnięta i spokojnie czeka na sygnał rozpoczęcia zawodów. Wie, co ją czeka, bo w nocnym marszu śladami generała „Nila” debiutowała rok temu. Wtedy nie przygotowywała się do takiego ekstremalnego wysiłku. Po prostu chciała sprawdzić swoją kondycję. Trudny test zaliczyła jednak na piątkę i jako pierwsza kobieta dotarła na metę. – To było coś! Bieg „Nila” dał mi pewność siebie, w końcu uwierzyłam w swoje możliwości i odważyłam się, by chodzić też na inne zawody sportowe. Mam motywację, zaczęłam trenować – opisuje Irmina. Dlaczego startuję ponownie? – Każdy powinien spróbować sił w tym biegu. Impreza jest świetnie zorganizowana, ma rewelacyjny klimat. A choć biegniemy w ciemności po górach, to nikt się nie boi. Zawodnicy czują się bezpiecznie, bo trasa jest dobrze przygotowana i oznakowana. Podczas trzeciej edycji zawodów Irmina startuje razem z mężem i bratem.

W świetle czołówek

Uczestnicy zawodów przeszli krótkie szkolenie dotyczące zasad poruszania się po drogach publicznych (w kilku miejscach trasy musieli przekraczać jezdnie) i obowiązku udzielania pierwszej pomocy. Dostali też wskazówki odnoszące się do racjonalnego rozkładania sił w czasie marszu. Każdy ze startujących został wyposażony w koszulkę, numer startowy, mapę terenu i światła chemiczne tzw. lightsticki. Zielony po to, by uczestników zawodów odróżnić od przypadkowych ludzi, czerwony – by wezwać pomoc – instruktorów lub medyków jeżdżących po trasie na quadach. – Jestem drugi raz na tej imprezie. Mam nadzieję, że mój czas się poprawi, bo trochę się przygotowywałem – mówi Krzysiek, student Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Od niedawna służę w jednostce NIL i pierwszy raz jestem na tych zawodach. Trenowałem przed startem w Beskidach. Ostatnio zrobiłem w górach 40 km – mówi Darek.


Zawody rozpoczęły się punktualnie o godzinie 17.56, czyli w chwili, gdy zaszło słońce. W trzeciej edycji marszu „Śladami generała „Nila” – od zmierzchu do świtu” wzięło udział 123 zawodników (w tym 11 kobiet). Najmłodszy sportowiec miał 18 lat, najstarszy 56.

Wyczerpująca trasa biegu wiodła przez ogólnodostępne ścieżki turystyczne Beskidu Makowskiego i Wyspowego (w tych rejonach odbywa się selekcja kandydatów do jednostki). Miłośnicy ekstremalnego wysiłku musieli pokonać w nocy 50 km. Maszerowali lub biegali w ciemności, rozświetlając mrok latarkami czołowymi. Musieli uważać na wąskie ścieżki, kamienie i strome podejścia pod zbocza. Zadania nie ułatwiała także pogoda: temperatura w ciągu dnia sięgała 24 stopni Celsjusza, ale o 3 rano spadła do zera. – Najbardziej boimy się wejścia na górę Szczebel – mówili tuż przed startem zawodnicy.

Instruktorzy jednostki NIL tak zaplanowali drogę, by odpowiednio zmęczyć zawodników. – Podejście na Szczebel, który ma 997 m, zaczęło się na 23 km biegu. Byli więc już zmęczeni. Niektóre odcinki tej trasy mają podejścia i zejścia po czerwonych i czarnych szlakach, a nachylenie terenu sięga 40 stopni – wyjaśnia jeden z instruktorów. – Przy takim zmęczeniu, nawet na prostej drodze można doznać kontuzji. Tym bardziej trzeba uważać w górach – dodaje.

Nad bezpieczeństwem i zdrowiem biegaczy czuwało kilkunastu instruktorów z jednostki i ratownicy medyczni. Trasa przemarszu była oznaczona taśmami i lightstickami, aby w ciemności nikt nie zgubił drogi. Medycy interweniowali cztery razy w przypadku niegroźnych urazów nóg. Z powodu kontuzji lub słabej kondycji z rywalizacji zrezygnowało 13 osób.

Pozostali, czyli 110 zawodników, na metę dotarli przed świtem. Miejsce liderów, podobnie jak rok temu wywalczyli: wśród mężczyzn Maciej Nowak (czas 5 h 49 min), a wśród kobiet po raz kolejny Irmina Marczyk (8 h 29 min). – Jestem żołnierzem, więc trenuję regularnie. A ponieważ mieszkam na Podhalu, to często chodzę po górach. Na taką nocną wędrówkę potrzeba dobrego obuwia, małego plecaka i przynajmniej trzech litrów wody – zdradza Maciej Nowak.


Sportowy hołd dla AK

Imprezę co roku organizują krakowscy komandosi z jednostki NIL, by uczcić pamięć swojego patrona gen. Augusta Fieldora „Nila”, jednego z dowódców AK. Bieg odbywa się zawsze w przeddzień święta jednostki. W tym roku na starcie spotkali się żołnierze z jednostek specjalnych: NIL, Agat, Komandosów i Formozy. Byli też żołnierze z jednostek lądowych i powietrznych oraz funkcjonariusze Policji, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu oraz cywile. Do nocnych zawodów zgłosili się także: płk Sławomir Drumowicz, przyszły dowódca jednostki Agat oraz st. chor. sztab. Zbigniew Rosiński, prezes WKB Meta z Lublińca. – Przyjechałem, by zobaczyć jak wygląda nocny marsz „Nila”. Nie jestem tu jednak po to, by podpatrywać konkurencję. Jestem tu dla sportowej, biegowej integracji. Może kiedyś razem stworzymy jakieś ciekawe zawody – mówi chor. Rosiński.

Zanim rozległ się sygnał startowy, płk Mirosław Krupa, dowódca jednostki NIL złożył kwiaty pod obeliskiem upamiętniającym żołnierzy AK poległych w walce z okupantem. – Idea biegu powstała kilka lat temu. Jego trasa wiedzie po beskidzkich szlakach, gdzie przed laty ugrupowanie AK Murawa walczyło z hitlerowcami. W tym roku przypada też 70. rocznica powstania państwa podziemnego. Nasza jednostka kultywuje tradycje Kedywu, dlatego jesteśmy tu, by na sportowo oddać hołd bohaterom AK – mówi płk Krupa.

NIL – wsparcie komandosów

Krakowska Jednostka Wojskowa NIL powstała w 2008 roku. Jej dowódcą jest płk Mirosław Krupa. Głównym zadaniem żołnierzy służących w niej jest wsparcie pozostałych jednostek specjalnych w dowodzeniu, prowadzeniu wywiadu i rozpoznania oraz zabezpieczeniu logistycznym. Operatorzy z NIL-a są skupieni w trzech zespołach: Wsparcia Informacyjnego, Dowodzenia i Zabezpieczenia Logistycznego. W składzie jednostki jest także Grupa Zabezpieczenia Medycznego. Żołnierze NIL-a wielokrotnie służyli na misjach w Afganistanie.

Święto jednostki jest obchodzone 6 września. W tym roku termin zawodów i jubileusz został przesunięty, ponieważ komandosi brali udział w ćwiczeniach „Noble Sword-14”. Zbiórka w jednostce rozpocznie się w piątek w południe. Podczas uroczystości dowódca NIL-a wręczy zwycięzcom nocnego marszu medale. Dodatkowo podczas uroczystości jedna z ulic kompleksu na Pychowicach (siedzibę ma tam JW NIL i Centrum Operacji Specjalnych) otrzyma imię twórcy wojsk specjalnych – generała broni Włodzimierza Potasińskiego.

MKS

autor zdjęć: Magdalena Kowalska-Sendek

dodaj komentarz

komentarze

~Patrol
1413055680
Świetna impreza, brałem w niej udział zeszłego roku. Szkoda, że tegoroczna edycja została zorganizowana w takim a nie innym terminie. Mam nadzieję, że w 2015 roku impreza odbędzie się przed rozpoczęciem roku akademickiego. :) Gratulacje dla uczestników.
61-7E-E8-FA

Którą drogą do armii?
 
Zmiany w dowództwie Żandarmerii Wojskowej
Bruksela przed szczytem
Pies, który skoczył z aparatem tlenowym
Podwyżki dla zawodowców coraz bliżej
Zachód przeciwko „korsarzom”
Brąz razy sześć dla żołnierzy na mistrzostwach świata i Europy
Gwałty stały się bronią rosyjskiej armii
Wielki test w West Point coraz bliżej
Złota taekwondzistka, srebrni hokeiści na trawie
Nowy szef CWCR
Polska przystań brytyjskich jeńców
Eurofightery znowu w Polsce
Sukcesy wojskowych w żeglarstwie i łyżwiarstwie szybkim
Abramsy pod dobrą opieką
Brak perspektyw na szybką zmianę sytuacji w Ukrainie
Szwecja kolejnym członkiem NATO
Tajna misja polskiej agentki
Zamiana po włosku
Komandosi szkolą psy bojowe w Iraku
Jaką drogą po wojskowy indeks?
BAP przenosi się z Estonii na Łotwę
Jakie podwyżki dla żołnierzy
Więcej pieniędzy w portfelach żołnierzy
Zmiany w zarządzie PGZ-etu
Wojna o porządek świata
W Polsce będzie centrum NATO-Ukraina
Palmiry – miejsce kaźni
Mocny sygnał od NATO
Wojenny bohater na szubienicy
Strzelczyni CWZS-u na pucharowym podium
„Brilliant Jump 2024”: finał długiego marszu
Podwójny Półmaraton Komandosa
Walka w bliskim kontakcie to poważne wyzwanie
Air Show ’25 – do zobaczenia
Dobrowolsi – czas start!
Szczury Pustyni dotarły do Polski
F-16 z misją PKW Orlik w Estonii
Lista trupich główek
Wyposażenie indywidualne żołnierzy do wymiany
Gdzie są szczątki Tu-154M? Podkomisja Macierewicza pod lupą
Pierwsze Homary-K w Wojsku Polskim
Pierwszy skok
Nagroda dla reporterów „Polski Zbrojnej”
Miliardy dla Ukrainy w nowym budżecie UE
Zimowy sprawdzian podchorążych
Żołnierze NATO nie pojadą do Ukrainy
Medale dla sportowców z „armii mistrzów”
Rozmowy w Pałacu Prezydenckim o bezpieczeństwie
Rusza kwalifikacja wojskowa
Operacja „Gryf” i „Rengaw” na Podlasiu
Nowoczesna łączność dla armii
Więcej pieniędzy dla żołnierzy TSW
Co z podwyżkami dla żołnierzy?
Offset dla „Wisły”
Szefowie obrony NATO o zakupach amunicji

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO