moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Zwycięstwo Polaków na Monte Cassino

73 lata temu oddziały 2 Korpusu Polskiego pod wodzą gen. Władysława Andersa zdobyły ufortyfikowany klasztor na Monte Cassino. Po czterech miesiącach bezskutecznych prób pokonania niemieckiego oporu alianci zaczęli nazywać Monte Cassino wzgórzem nie do zdobycia. Udało się je opanować dopiero Polakom, po ciężkich, kilkudniowych walkach, zakończonych 18 maja.


Opr. Wojskowy Instytut Wydawniczy, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe, muzyka: „Czerwone maki na Monte Cassino” sł. Feliks Konarski („Ref-Ren”), muz. Alfred Schὔtz. Śpiewa Reprezentacyjny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego.

Było po 9 rano 18 maja 1944 roku, gdy 14-osobowy patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich dowodzony przez ppor. Kazimierza Gurbiela piął się po zboczach wzgórza ku ruinom opactwa Benedyktynów na Monte Cassino. Wcześniej na ruinach klasztoru pojawiła się biała flaga i zadaniem oddziału było potwierdzenie niemieckiej kapitulacji. – Musieli pokonać zasieki z drutu kolczastego i pole minowe, posuwając się w górę po otwartym terenie – mówi Cezary Jankowski, sekretarz Koła Żołnierzy 12 Pułku Ułanów Podolskich, powołując się na monografię pułku napisaną przez jego oficerów. Kiedy oddział dotarł pod zniszczone mury opactwa, okazało się, że nieprzyjaciel faktycznie opuścił klasztor, zostało tam tylko kilkunastu rannych Niemców.

Ułański proporczyk

Niedługo potem do klasztoru wbiegł ułan Józef Bruliński z zaimprowizowanym proporczykiem 12 Pułku. Uszył go rankiem plut. Jan Donocik, w cywilu mistrz krawiecki z Przemyśla. Na górny, czerwony płat wziął fragment flagi Czerwonego Krzyża, na dolny – niebieską chustę, którą dostał od narzeczonej. Biały wąski pasek z kolei, biegnący przez środek proporczyka, zrobił z fragmentu bandaża. – Bruliński wgramolił się na sam szczyt klasztornych gruzów i zatknął tam proporczyk na kawałku gałęzi znalezionej gdzieś po drodze – opisywał po wojnie ppor. Gurbiel.

Proporczyk 12 Pułku Ułanów Podolskich, zatknięty 18 maja 1944 r. na zgliszczach klasztoru Monte Cassino przez patrol ppor. Kazimierza Gurbiela, obecnie znajdujący się w zbiorach Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Władysława Sikorskiego w Londynie. Fot. M. Paluch.

Wywieszenie proporczyka wzbudziło wielki entuzjazm, szczególnie w pułku. – Było widomym znakiem, że 2 Korpus Polski wykonał postawione mu przez dowódcę zadanie, a dzięki temu stał się symbolem zwycięstwa Polaków nad Niemcami – czytamy w monografii.

Wkrótce na Monte Cassino załopotała polska flaga, a w południe pod ruinami plut. Emil Czech z 3 Dywizji Strzelców Karpackich odegrał hejnał mariacki, ogłaszając zwycięstwo polskich żołnierzy.

Wzgórze nie do zdobycia

Tak zakończyła się jedna z najcięższych, największych i najkrwawszych batalii frontu zachodniego II wojny światowej. Walki o masyw Monte Cassino – kluczowy element niemieckiej pozycji obronnej tzw. linii Gustawa – toczyły się od początku 1944 roku. Silnie ufortyfikowany pas umocnień przebiegał w najwęższym miejscu półwyspu. Górujący nad nim klasztor Benedyktynów był kluczowym punktem oporu. – Zapewniał kontrolę nad jedyną wówczas drogą do Rzymu i blokował nacierające z południa wojska alianckie – mówi dr Waldemar Wilczewski, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku. Fortyfikacje, w tym wykute w skałach bunkry, obsadziła elitarna niemiecka 1 Dywizja Spadochronowa, wzmocniona dwoma batalionami górskimi. Niemiecka linia obrony była tak skuteczna, że wojska aliantów przez cztery miesiące bezskutecznie walczyły o wzgórze. Oddziały m.in. amerykańskie, angielskie, hinduskie i nowozelandzkie, które brały udział w atakach, straciły w sumie 54 tys. żołnierzy.


W marcu 1944 roku alianci szykowali kolejne, czwarte natarcie. Gen. Oliver Leese, dowódca brytyjskiej 8 Armii, zadanie zdobycia wzgórza i klasztoru zaproponował 2 Korpusowi Polskiemu, dowodzonemu przez gen. Władysława Andersa. Sformowany w ZSRR w większości z zesłańców i więźniów łagrów korpus liczyły 47 tys. żołnierzy. W grudniu 1943 roku przez Bliski Wschód trafił na front włoski i znalazł się w składzie brytyjskiej 8 Armii. Generał podjął wyzwanie, mimo że Monte Cassino uchodziło za twierdzę nie do zdobycia. – Anders wiedział, jak trudne jest to zadanie, ale uznał, że jeśli uda się zdobyć wzgórze, będzie to ważny symbol polskiego czynu zbrojnego na Zachodzie – mówi historyk z IPN.

Sam gen. Andres we wspomnieniach zapisał: „Wykonanie tego zadania ze względu na rozgłos, jaki Monte Cassino zyskało wówczas w świecie, mogło mieć duże znaczenie dla sprawy polskiej. Byłoby najlepszą odpowiedzią na propagandę sowiecką, która twierdziła, że Polacy nie chcą się bić z Niemcami”.

Walka pod ostrzałem

Atak rozpoczął się 11 maja o godzinie 23 od silnego ostrzału artyleryjskiego niemieckich pozycji. Potem ruszyło natarcie. – Zadanie, które nam przypadło, rozsławi na cały świat imię żołnierza polskiego. Niech lew mieszka w Waszym sercu – przemówił generał do swoich żołnierzy w przeddzień szturmu.

Polakom z początku udało się opanować niektóre pozycje, ale walka pod niemieckim ostrzałem, na otwartym i zaminowanym terenie, przyniosła duże straty. Po całodniowych starciach nasi żołnierze zostali zmuszeni do odwrotu. – Choć nie udało się zdobyć klasztoru, pierwszy atak umożliwił rozpoznanie wrogich pozycji – tłumaczy dr Wilczewski. Ponadto dzięki zaangażowaniu Niemców w walki z polskimi oddziałami, Brytyjczykom nacierającym doliną rzeki Liri u stóp masywu udało się przełamać tamtejszą linię obrony.


Kolejne uderzenie ruszyło rankiem 17 maja. 2 Korpus nacierał na najtrudniejszym odcinku – od północy na grzbiet górski łączący pozycje niemieckie z klasztorem. – Atakowaliśmy na niemal nieosłoniętym terenie, pod niemieckim ostrzałem, a górski rejon był naszpikowany minami i zamaskowanymi stanowiskami ogniowymi – opowiadał kilka lat temu na spotkaniu z dziennikarzami kpr. Józef Małecki, jeden z uczestników bitwy.

Żołnierze Andersa po ciężkich walkach opanowali kluczowe dla obrony góry klasztornej wzgórza 593 i 569, zdobyli też m.in. grzbiet zwany „Widmo”. Jednocześnie na niemieckie tyły wszedł Francuski Korpus Ekspedycyjny.

– Wykrwawieni i okrążani Niemcy uznali, że dalszy opór jest bezcelowy i w nocy z 17 na 18 maja opuścili opactwo – mówi historyk. Zostali tylko ranni, którzy wczesnym rankiem 18 maja wywiesili na ruinach białą flagę. Droga na Rzym była otwarta, alianci zdobyli miasto dwa tygodnie później.

Włoski cmentarz

Polacy sukces pod Monte Cassino okupili jednak dużymi stratami. W majowym natarciu poległo 923 żołnierzy, blisko 3 tys. zostało rannych. Pochowano ich na powstałym u stóp wzgórza cmentarzu. Spoczywa tam, pośród swoich żołnierzy, także gen. Anders, zmarły w Londynie w 1970 roku.


– Bitwa pod Monte Cassino przeszła do historii jako jedna z naszych ważniejszych potyczek militarnych – podkreślał 14 maja podczas święta jednostki gen. dyw. Cezary Podlasiński, dowódca Centrum Operacji Lądowych – Dowództwa Komponentu Lądowego, noszącego imię gen. Andersa.

Po bitwie Polacy ruszyli w pościg za Niemcami wzdłuż wybrzeża Morza Adriatyckiego. Wyzwolili Ankonę, przełamali linię Gotów, czyli system umocnień niemieckich osłaniający dolinę Padu, i walczyli w bitwie o Bolonię. W walkach brał udział 12 Pułk Ułanów, który swój szlak bojowy zakończył w miejscowości Brisighella pod Bolonią. 6 maja 1947 roku pułk został rozwiązany. Dziś jego tradycje kontynuuje 12 Batalion Dowodzenia Ułanów Podolskich z 12 Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej.

O walczących o klasztorne wzgórze w maju 1944 roku przypominają rocznicowe uroczystości na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino. W tym roku we mszy i apelu pamięci 18 maja weźmie udział prezydent Andrzej Duda. Dzień wcześniej hołd żołnierzom złożył Antoni Macierewicz, minister obrony narodowej.

***

Polacy co roku czczą pamięć bohaterów spod Monte Cassino. Trzy lata temu we Włoszech zorganizowano specjalny bieg. Siedmiu komandosów z Lublińca oraz Naval – były żołnierz GROM-u i wojskowi sportowcy znaleźli się w grupie 1052 Polaków, którzy w koszulkach z nazwiskami poległych pod Monte Cassino, wzięli udział w biegu na szczyt. Wcześniej, pięć lat temu, szczyt Monte Cairo zdobyli członkowie Grupy Rekonstrukcji Historycznej 1SK Commando. – Mieliśmy na sobie mundury i wyposażenie, przedzieraliśmy się przez zarośla, a temperatura była bardzo wysoka  – wspomina Przemysław Kapturski, rekonstruktor z GRH 1 SK Commando. – Dotarliśmy na szczyt dopiero po siedmiu godzinach. Byliśmy naprawdę wykończeni, a przecież nikt do nas nie strzelał, przed nikim się nie ukrywaliśmy. Mieliśmy nieporównywalnie łatwiej niż jak żołnierze w czasie II wojny światowej  – dodaje.




Anna Dąbrowska , ek

autor zdjęć: Narodowe Archiwum Cyfrowe, Ludmiła Pilecka / Wikimedia, arch. Przemysława Kapturskiego

dodaj komentarz

komentarze

~rambo
1495269960
Gen Anders był obowiązany zgodnie z hierarchią słuchać gen Sosnkowskiego jednak wolał zakozaczyć krwią swoich ludzi.Wystarczyło tak jak mówił gen. Sosnkowski uderzyć z lewego skrzydła a co zrobił potem gen Juine i Francuzi mają z czego się cieszyć. CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!!!
8F-D5-2F-9E

„Ta ziemia do Polski należy…”
 
Pytania o europejską tarczę
They Will Check The Training Results in Combat
Polska wiktoria na Monte Cassino
Bohater odtrącony
Święto Oddziału Specjalnego ŻW
Polsko-australijskie rozmowy o bezpieczeństwie
Orzeł dla bohaterów
Gry wojenne w szkoleniu
Ameryka daje wsparcie
Śladami ojca
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Prezydent chce wzmocnienia odporności państwa
Dwa krążki kajakarki z „armii mistrzów”
Pływacy i maratończycy na medal
Żołnierzu, wyślij dziecko na wakacje z Rewitą
Polki pobiegły po srebro!
Morska Jednostka Rakietowa w Rumunii
Układ nerwowy Mieczników
Mobilne dowodzenie
Memoriał gen. Andersa coraz bliżej
Czego można się nauczyć od żołnierzy?
Pierwsi na oceanie
Zmiany w dodatkach stażowych
Jak zwiększyć bezpieczeństwo cywilów?
Systemy obrony powietrznej dla Ukrainy
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
MON przedstawiło w Senacie plany rozwoju sił zbrojnych
Flota Bayraktarów w komplecie
Polscy żołnierze stacjonujący w Libanie są bezpieczni
„Pierwsza Drużyna” na start
Wielki triumf 2 Korpusu Polskiego
Na straży nieba
Obradował Komitet Wojskowy Unii Europejskiej
Żołnierze ewakuują Polaków rannych w Gruzji
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
„Wakacje z wojskiem”, czyli plan na lato
Premier odwiedził WZZ Podlasie
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Zanieśmy lepszą Polskę następnym pokoleniom
Dwa srebrne medale kajakarzy CWZS-u
W obronie wschodniej flanki NATO
Armia Andersa w operacji „Honker”
I zdobyliśmy!
Wioślarze i triatlonistka na podium
„Przekazał narodowi dziedzictwo myśli o honor i potęgę państwa dbałej”
Po przeprawie ruszyli do walki
Tomczyk: „Tarcza Wschód” ma odstraszyć agresora
Camp Miron. Amerykańscy specjalsi w Polsce
NATO on Northern Track
Więcej hełmów dla żołnierzy
Abramsy w pętli
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Pamiętamy o bohaterach z Piedimonte
Broń Hitlera w rękach AK
Krwawa noc pośród puszczy
Sojusznicy ćwiczą w Drawsku
Wojskowi medycy niosą pomoc w Iraku
Serwis K9 w Polsce
Wojna w świętym mieście, epilog

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO