moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Budowanie siły

Skala podpisanych w ciągu ostatnich miesięcy przez Ministerstwo Obrony Narodowej kontraktów zbrojeniowych jest imponująca: setki czołgów i dział, dziesiątki śmigłowców i samolotów oraz systemów przeciwlotniczych. Tak znaczących pod względem ilości sprzętu i wartości zamówień nasza armia po 1989 roku jeszcze nie składała.

Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego w Kielcach, który jest trzecią co do wielkości i znaczenia imprezą wystawienniczą branży obronnej w Europie, to doskonały punkt odniesienia dla zakupów obronnych dokonywanych przez Siły Zbrojne RP. Od wielu lat tradycją jest bowiem, że to właśnie tutaj Ministerstwo Obrony Narodowej podpisuje ważne kontrakty, nakreśla przyszłe plany zakupowe i modernizacyjne, a wojsko prezentuje już pozyskany sprzęt albo rozwiązania, które za jakiś czas mają szansę wejść do służby.

Nie inaczej było rok temu. Podczas MSPO 2021 Inspektorat Uzbrojenia MON, odpowiedzialny wówczas za pozyskiwanie dla polskiej armii nowoczesnego uzbrojenia i sprzętu (od 1 stycznia 2022 zastąpiła go w tej roli Agencja Uzbrojenia), podpisał z firmami zbrojeniowymi cztery duże umowy wykonawcze o wartości ponad 1,3 mld zł: na systemy symulacji pola walki za 570 mln zł, kołowe transportery opancerzone Rosomak w wersji wozu rozpoznania skażeń za 524 mln zł, interrogatory systemu „swój–obcy” za 162 mln zł oraz laboratorium stacji radiolokacyjnej NUR-15M za 64 mln zł.

Choć te kontrakty robiły spore wrażenie, to uwagę wszystkich gości przyciągnęła inna umowa, której potencjalna wartość może się kształtować na poziomie kilkudziesięciu miliardów złotych. Pierwszego dnia targów minister Mariusz Błaszczak w obecności prezydenta Andrzeja Dudy podpisał ramowy kontrakt, na mocy którego do końca 2026 roku konsorcjum spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej zobowiązało się dostarczyć polskiej armii 23 baterie systemów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu o kryptonimie „Narew”. Przedstawiciele polskiej armii komentowali, że to jeden z najważniejszych i zarazem najdroższych programów modernizacyjnych polskiej armii. – To największy i najbardziej skomplikowany kontrakt w historii polskich sił zbrojnych – mówił podczas MSPO 2021 Andrzej Duda.

Wojna zmienia wszystko

Już dziś wiadomo jednak, że to, co rok temu nazywaliśmy rekordowymi zakupami zbrojeniowymi, z perspektywy czasu było preludium do historycznego – pod względem ilości i wartości – programu modernizacyjnego, jaki ze względu na sytuację geopolityczną za naszą wschodnią granicą musiała w trybie ekstraordynaryjnym uruchomić Polska. Przyjęty na początku dekady „Plan modernizacji technicznej na lata 2021–2035” zakładał, że w związku ze znaczącym zwiększeniem liczebności polskiej armii oraz koniecznością wymiany postsowieckiej techniki wojskowej na nowoczesne rozwiązania spełniające wymogi współczesnego pola walki na zakup nowego sprzętu i uzbrojenia wojskowego nasz kraj wyda około 500 mld zł. Wojna w Ukrainie sprawiła jednak, że to, co planowano na 15 lat, trzeba zrobić dużo szybciej. Ze względu na nieprzewidywalność Rosji trzeba przyspieszyć plany MON-u dotyczące nie tylko zwiększenia liczebności armii, ale też przede wszystkim modernizacji technicznej SZRP, która musi objąć wymianę starego uzbrojenia i zakup nowoczesnych rozwiązań dla wojska liczącego 300 tys. żołnierzy.

W przypadku niektórych programów modernizacyjnych oznacza to przyspieszenie nawet o dekadę. Dobrym przykładem są wojska pancerne i zmechanizowane. Nasz kraj chciał wycofać ze służby czołgi T-72 i PT-91 Twardy na początku lat trzydziestych XXI wieku. Miał je zastąpić nowy czołg podstawowy – Wilk. Wojna w Ukrainie i przekazanie naszym sąsiadom znaczącej liczby czołgów T-72 i PT-91 Twardy sprawiły jednak, że nowe maszyny są nam potrzebne „na wczoraj”.

MON i podległe mu instytucje ostro wzięły się do przyspieszenia technicznej modernizacji Sił Zbrojnych RP. Od stycznia polska armia zakontraktowała na mocy umów wykonawczych sprzęt i uzbrojenie wojskowe za rekordową kwotę prawie 80 mld zł, a na mocy umów ramowych, których końcowa wartość zostanie w najbliższym czasie wynegocjowana, za kwotę około 10 mld dolarów, czyli około 45 mld zł. Do tego dochodzą jeszcze dwa kontrakty międzynarodowe, na razie mające postać zapytań skierowanych do rządu amerykańskiego o sprzedaż wojskowego sprzętu – są one wstępnie wyceniane na kwotę około 100 mld zł. Co za te pieniądze kupiliśmy lub chcemy kupić?

Machina ruszyła

Ponieważ po ataku Rosji na Ukrainę, z racji realnego zagrożenia rosyjską agresją na Polskę, każdy z tych zakupów musi być rozpatrywany jako równie ważny dla Sił Zbrojnych RP, aby nie deprecjonować żadnego z nich, przyjęliśmy najbardziej obiektywny wyznacznik ich prezentacji – datę podpisania umowy.

Pierwszym dużym, przekraczającym swoją wartością 500 mln zł, kontraktem z tego roku był ten dotyczący 250 czołgów M1A2 SEPv3 Abrams. Za te maszyny wraz z 26 wozami zabezpieczenia technicznego M88A2 Hercules i 17 mostami towarzyszącymi M1074 JABS, części zamienne, amunicję oraz pakiet szkoleniowy zapłacimy 4,75 mld dolarów netto, czyli około 20 mld zł. Podpisany 5 kwietnia 2022 roku przez ministra Mariusza Błaszczaka kontrakt ma formę międzyrządowej umowy i zgodnie z amerykańskimi przepisami dotyczącymi eksportu uzbrojenia będzie realizowany w ramach programu Foreign Military Sales (FMS), który zakłada m.in., że to amerykański rząd, a nie producent danego sprzętu, gwarantuje jego prawidłowe wykonanie.

Kilka dni później resort obrony zdecydował, że w związku z sytuacją za naszą wschodnią granicą chce jak najszybciej mieć w linii nowoczesne systemy przeciwlotnicze krótkiego zasięgu. Podpisał zatem kontrakt, który wiązał się z rekordową umową z 2021 roku dotyczącą systemu Narew. Obok negocjacji umów wykonawczych zdecydowano o zamówieniu w konsorcjum PGZ-Narew dwóch baterii (z 23 z kontraktu podpisanego w 2021 roku) w innej konfiguracji – z radarami Soła (nie Bystra, jak przewiduje pierwotna umowa) i z modyfikowanymi, a nie stworzonymi od podstaw systemami dowodzenia i kierowania ogniem. Powód takiej decyzji był oczywisty – znaczące przyspieszenie dostaw uzbrojenia. Pierwsza bateria zostanie przekazana SZRP już jesienią tego roku, a druga na przełomie 2022 i 2023 roku. Z nieoficjalnych informacji wynika, że wartość kontraktu to 1,65 mld zł.

Rewolucja nie tylko na niebie

Choć od kilku lat polska armia stara się nie odstawać w dziedzinie nowoczesnych technologii od czołowych sił zbrojnych na świecie, to jeśli chodzi o systemy bezzałogowe, mamy jeszcze sporo do zrobienia. Dopiero w ubiegłym roku SZRP kupiły pierwsze zestawy uderzeniowych dronów. Zdecydowano się na tureckie bayraktary, które zresztą swoją skuteczność udowadniają podczas wojny ukraińsko-rosyjskiej. Niemniej jednak być może nasza armia w kwestii budowania potencjału w tej dziedzinie będzie wkrótce przykładem dla innych. 6 maja podpisana została bowiem warta 2 mld zł umowa między Agencją Uzbrojenia a firmą WB Electronics na dostawę czterech bateryjnych modułów bezzałogowych systemów poszukiwawczo-uderzeniowych Gladius wraz z pakietami szkoleniowym i logistycznym. W skład jednego modułu wejdą wyrzutnie dronów, wozy dowodzenia, amunicyjne i obsługi technicznej oraz zapas uderzeniowych bezzałogowych statków powietrznych BSP-U o zasięgu około 100 km. Gladius ma działać w ten sposób, że drony rozpoznawcze FT5 znajdują i wskazują cel, który następnie za pomocą systemu kierowania ogniem Topaz zostaje zniszczony przez amunicję krążącą.

Zamówienie systemu Gladius żywo zainteresowało rodzimych ekspertów zajmujących się szeroko pojętym bezpieczeństwem państwa i obronnością, jednak zapowiedzi dwóch kolejnych umów o wiele bardziej zelektryzowały opinię publiczną. Pod koniec maja minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak poinformował, że nasz kraj zgodnie z procedurą FMS wysłał do rządu amerykańskiego zapytanie ofertowe w sprawie zakupu sześciu kolejnych baterii zestawów rakietowych obrony powietrznej średniego zasięgu Patriot. Co ważne, w ramach drugiej fazy programu „Wisła”, bo tymże w istocie będzie ten zakup, nasza armia chce pozyskać najnowsze amerykańskie stacje radiolokacyjne kierowania ogniem GhostEye. Eksperci szacują, że wartość kontraktu może kształtować się na poziomie od 40 do nawet 70 mld zł (w zależności od liczby pocisków, które zamówimy, oraz tego, czy umowa obejmie też dodatkowe polskie radary).

O ile samo zamówienie kolejnych baterii systemu Patriot należy zaliczyć do spodziewanych i wyczekiwanych, o tyle już jego skala wzbudziła powszechne zdumienie. 26 maja MON poinformowało bowiem, że skierowało do amerykańskiego rządu zapytanie dotyczące drugiej fazy programu „Homar”, która przewiduje pozyskanie aż 27 dywizjonowych modułów ogniowych wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych HIMARS. Koszt tego sprzętu wraz z niezbędną amunicją i zapleczem może wynieść około 50 mld zł.

Gorący czas

Letnie miesiące zazwyczaj nie sprzyjają intensywnym negocjacjom w kwestii uzbrojenia. W tym roku było zdecydowanie inaczej, ponieważ w tym czasie podpisano wielomiliardowe kontrakty. Pierwszy (z połowy czerwca), o wartości 1,5 mld zł, dotyczy sprzętu, o którym rzadko mówi się na co dzień. Otóż francuski koncern CNIM Systèmes Industriels dostarczy polskiej armii 12 kompletów parków pontonowych PFM (Pont Flottant Motorisé), z których każdy umożliwia budowę 100-metrowego mostu lub dwóch promów o nośności co najmniej na poziomie MLC 70 (64 t) dla pojazdów gąsienicowych oraz MLC 96 (88 t) dla pojazdów kołowych. Mają zastąpić użytkowane w polskim wojsku postsowieckie mosty PP-64 Wstęga.

W czerwcu podpisano kolejny kontrakt – na dostawę pocisków przeciwlotniczych Piorun, o których ostatnio jest głośno w związku z wojną w Ukrainie. Na mocy tej umowy Skarb Państwa zobowiązał się zapłacić firmie Mesko 3,5 mld zł za 3,5 tys. rakiet oraz za 600 zestawów startowych. Inny kontrakt – na dostawę sprzętu mającego wzmocnić potencjał marynarki wojennej – dotyczy trzech niszczycieli min typu Kormoran II. Za budowę okrętów konsorcjum Remontowa Shipbuilding PGZ (Stocznia Wojenna oraz Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej) otrzyma 2,5 mld zł. Okręty mają zostać dostarczone marynarce wojennej w latach 2026–2027 i, jak ujawnił szef MON-u Mariusz Błaszczak, wejdą one w skład 12 Dywizjonu Trałowców.

Lipiec z kolei rozpoczął się od kontraktu na statki powietrzne dla wojsk lądowych. Agencja Uzbrojenia zawarła z Wytwórnią Sprzętu Komunikacyjnego „PZL-Świdnik” wartą 8 mld 250 mln zł umowę na dostawę 32 śmigłowców wielozadaniowych AW149. Oprócz wiropłatów, które trafią do polskiej armii, SZRP zamówiły pakiety logistyczny (zapas części zamiennych i eksploatacyjnych, sprzęt do obsługi naziemnej śmigłowców) i szkoleniowy (obejmujący szkolenie pilotów i personelu technicznego oraz dostawę symulatorów i pomocy dydaktycznych).

Wartość kolejnej umowy wykonawczej była nieco mniejsza, bo opiewała na 1,7 mld zł. Skarb Państwa zobowiązał się zapłacić tyle konsorcjum, którego liderem jest Huta Stalowa Wola, za dostarczenie polskiej armii do końca 2027 roku 70 wież bezzałogowych ZSSW-30 oraz zintegrowanie ich z kołowymi transporterami opancerzonymi Rosomak. Co istotne, choć kontrakt przewiduje, że pierwsze pojazdy uzbrojone w te wieże trafią do armii w 2024 roku, konsorcjum zobowiązało się, że nastąpi to już w przyszłym roku.

8 lipca natomiast podpisano umowę na dostawę 236 mobilnych modułów stanowisk dowodzenia. Za urządzenia będące polowymi sztabami Skarb Państwa zobowiązał się zapłacić konsorcjum Zametu-Głowno i Zakładu
Doskonalenia Zawodowego z Krakowa 708 mln zł.

Przedstawiciele MON-u wielokrotnie podkreślali, że resort obrony intensywnie pracuje nad kontraktami, które jeszcze bardziej przyspieszą modernizację Sił Zbrojnych RP. Kiedy zatem pod koniec maja tego roku z wizytą w Republice Korei przebywał szef resortu obrony, branżowi specjaliści wskazywali, że to właśnie z tego kraju możemy planować pozyskanie kluczowych dla wojsk lądowych i sił powietrznych systemów uzbrojenia. Nie mylili się. 27 lipca wicepremier Mariusz Błaszczak zatwierdził trzy kontrakty ramowe na dostawę: czołgów K2 (z Hyundai Rotem), 155-milimetrowej armatohaubicy K9 (z Hanwha Defense) oraz lekkich samolotów bojowych FA-50 (z Korea Aerospace Industries).

Nawet na laikach liczba zamówionego uzbrojenia musi robić wrażenie. Czołgów K2 zamierzamy kupić tysiąc: 180 sztuk w wersji K2 (czyli obecnie produkowanej), a 820 w wytwarzanej w Polsce wersji K2PL. K9 chcemy pozyskać w nie mniej imponującej liczbie. K9 chcemy pozyskać w nie mniej imponującej liczbie – 672 sztuk, z czego większość, w spolonizowanej wersji K9PL, ma być produkowana w Polsce, na licencji, przez nasz przemysł. Jeśli chodzi o FA-50, chcemy pozyskać 48 maszyn, czyli tyle samo, ile kupiliśmy od Amerykanów wielozadaniowych samolotów F-16, więc nie możemy mówić, że jest to przełomowa umowa. Jednak o jej wyjątkowości decyduje to, że – podobnie jak te dotyczące czołgów i armatohaubic – zakłada dostosowywanie obecnie produkowanej konstrukcji do naszych potrzeb i wymagań. Pod koniec sierpnia resort obrony pokazał, jak bardzo zależy mu na czasie w kwestii koreańskiego uzbrojenia. 26 sierpnia Mariusz Błaszczak zatwierdził umowy wykonawcze na ten sprzęt. Za 180 czołgów (bez wozów towarzyszących, ale z amunicją) zapłacimy 3,77 mld dol. czyli ok. 17 mld zł, za 212 armatohaubic K9A1 (pierwsze informacje mówiły jedynie o 48 sztukach) – 2,44 mld dol., czyli ok. 11 mld zł (bez wozów dowodzenia i amunicyjnych, ale z pociskami).

W elitarnym gronie

Pytany o planowane i już zrealizowane zakupy nowego sprzętu i uzbrojenia dla Sił Zbrojnych RP wicepremier Mariusz Błaszczak odpowiedział, że plan resortu jest jasny – chcemy mieć, w ramach NATO, najsilniejsze wojska lądowe w Europie. Malkontenci mogą się zżymać, że daleko nam do bogatego Zachodu. Niemniej jednak ilość sprzętu, który ma trafić do Polski w najbliższych latach – podsumujmy: 1366 czołgów, prawie 700 armatohaubic K9, 500 wyrzutni HIMARS, uzupełnionych nowoczesnymi śmigłowcami AW149 i niezbędnym parasolem przeciwlotniczym i przeciwrakietowym – sprawi, że nasze wojska lądowe znajdą się w gronie najsilniejszych armii NATO. Rosja nie będzie mogła tego zlekceważyć.

Krzysztof Wilewski

autor zdjęć: Michał Niwicz, MESKO

dodaj komentarz

komentarze


Wieczna pamięć ofiarom zbrodni katyńskiej!
 
Ocalały z transportu do Katynia
Cena wolności
Byk i lew, czyli hiszpańsko-brytyjska światowa corrida
Koreańska firma planuje inwestycje w Polsce
Święto wojskowego sportu
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Animus Fortis, czyli mężny duch
Psiakrew, harmata!
Weterani i bokser „Master”
V Korpus z nowym dowódcą
Rakiety dla Jastrzębi
Więcej pieniędzy dla żołnierzy TSW
Żołnierze-sportowcy CWZS-u z medalami w trzech broniach
Prezydent Andrzej Duda w Forcie Stewart
NATO zwiększy pomoc dla Ukrainy
Stoltenberg: NATO cieszy się społecznym poparciem
Wojna w świętym mieście, część pierwsza
Odstraszanie i obrona
Potężny atak rakietowy na Ukrainę
Przygotowania czas zacząć
Jeśli nie Jastrząb, to…
Strategiczna rywalizacja. Związek Sowiecki/ Rosja a NATO
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Morska Jednostka Rakietowa w Rumunii
Wojsko inwestuje w Limanowej
Jak wyszkolić pilota F-16?
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Zapomniana Legia Cudzoziemska
Optyka dla żołnierzy
Gen. Kukuła: Trwa przegląd procedur bezpieczeństwa dotyczących szkolenia
Zmiany w dodatkach stażowych
Choć odeszli, trwają w naszych myślach
Polak kandydatem na stanowisko szefa Komitetu Wojskowego UE
Puchar księżniczki Zofii dla żeglarza CWZS-u
Kurs z dzwonem
Wojna w świętym mieście, część trzecia
Mundury w linii... produkcyjnej
Wojna w świętym mieście, część druga
W Ramstein o pomocy dla Ukrainy
Kolejni Ukraińcy gotowi do walki
Mjr rez. Arkadiusz Kups: walka to nie sport
Sportowcy podsumowali 2023 rok. Teraz czas na igrzyska olimpijskie
Hiszpański palimpsest
Inwestycje w bezpieczeństwo granicy
Marcin Gortat z wizytą u sojuszników
Wojna w Ukrainie oczami medyków
NATO na północnym szlaku
Szpej na miarę potrzeb
W Rumunii powstanie największa europejska baza NATO
Wojna w świętym mieście, epilog
Ogień w podziemiu
Głos z katyńskich mogił
Tusk i Szmyhal: Mamy wspólne wartości
W Brukseli o wsparciu dla Ukrainy
Prawda o zbrodni katyńskiej
25 lat w NATO – serwis specjalny
Centrum szkolenia dla żołnierzy WOC-u
Żołnierze ewakuują Polaków rannych w Gruzji
Zbrodnia made in ZSRS

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO