moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Piorun razi Szoguna

Do celów powietrznych strzelają operatorzy Gromów, Piorunów i samobieżnych zestawów Poprad, w które od kilku lat jest wyposażone Wojsko Polskie, ale też starszych armat S-60MB. Niebawem przeciwlotnicy skończą cykl zgrupowań na poligonie w Ustce. To dla nich najważniejszy test w roku.

7 listopada swoje zgrupowanie rozpoczęli przeciwlotnicy 12 Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej. Przez prawie trzy tygodnie na Centralnym Poligonie Sił Powietrznych w Ustce będą ćwiczyć żołnierze m.in. z 12 Brygady Zmechanizowanej czy 8 Pułku Przeciwlotniczego w Koszalinie. To ostatnia część dorocznego testu, który ma sprawdzić przygotowanie pododdziałów obrony powietrznej i przeciwrakietowej WP. Przez poligon przewinęły się już wszystkie jednostki tego rodzaju wojsk w polskiej armii. Ostatnio w Ustce ćwiczyli specjaliści z 18 Dywizji Zmechanizowanej oraz marynarki wojennej.

Szogun nocną porą

Bezzałogowiec Szogun potrafi lecieć z prędkością prawie 200 km/h, chyba że ciągnie za sobą rękaw. Wówczas jego prędkość spada do 130 km/h, a przeciwlotnicy mają trochę łatwiejsze zadanie. Cel nie tylko porusza się wolniej, lecz także powierzchnia, której powinny dosięgnąć pociski, się zwiększa. Załogi obsługujące 57-milimetrowe armaty S-60MB z 9 Dywizjonu Przeciwlotniczego przećwiczyły na poligonie w Ustce obydwa warianty. A właściwie jeszcze więcej.

9 Dywizjon Przeciwlotniczy to jednostka wchodząca w skład 3 Flotylli Okrętów. Na zgrupowaniu przeciwlotników marynarkę wojenną reprezentowali jeszcze żołnierze 8 Dywizjonu Przeciwlotniczego i Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. Wszyscy przyznają, że za nimi kilkanaście pracowitych dni. – Zrealizowaliśmy cztery zadania ogniowe – mówi kpt. mar. Adam Ryński, dowódca baterii w 9 dplot. Pierwsze polegało na strzelaniu do ICP. Pod tym skrótem kryje się imitator celu powietrznego. Jest on wyrzucany z prowadnicy rozstawionej na ziemi, a następnie wolno opada. Przeciwlotnicy muszą go strącić albo sprawić, by pociski przeleciały w bezpośrednim jego sąsiedztwie. Podczas kolejnego zadania ICP poruszał się lotem nurkowym. – Czyli torem w kształcie paraboli – wyjaśnia kpt. mar. Ryński – Zaczynamy strzelać, gdy znajduje się w najwyższym punkcie.

W trakcie pozostałych zadań przeciwlotnicy stawali oko w oko ze wspomnianym Szogunem. W dzień celem dla nich był ciągnięty za pojazdem rękaw. – Raz Szogun leciał w stronę naszego pododdziału, innym razem poruszał się przed nami ruchem defilującym: z prawej strony do lewej i odwrotnie – podkreśla kpt. mar. Ryński. Te strzelania prowadzone były w dzień. W nocy przeciwlotnicy musieli już trafić w samego Szoguna. Tutaj żołnierze korzystali z wozu dowodzenia WD-95, który stanowi kluczowy element systemu Blenda. – W takim wypadku cel jest wykrywany i śledzony za pomocą głowicy optoelektronicznej, lufy armat zaś są naprowadzane automatycznie. Zadanie żołnierzy z obsługi ogranicza się do załadunku amunicji oraz wciśnięcia pedału „ognia” – zaznacza kpt. mar. Ryński. Zaraz jednak dodaje: – Dużą sztuką jest jednak precyzyjne ustawienie armat wobec wozu dowodzenia, co wykonuje się jeszcze przed strzelaniem.

Tymczasem przeciwlotnicy marynarki wojennej do Ustki nie pojechali sami. Podczas zgrupowania głównym ćwiczącym byli żołnierze 18 Dywizji Zmechanizowanej. Na poligonie pojawili się m.in. operatorzy wyrzutni Grom i Piorun, ale też załogi samobieżnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych Poprad. To jeden z najnowszych nabytków polskiej armii. Pojazdy są wyposażone w głowicę, która składa się z czterech wyrzutni Grom bądź Piorun, kamery dziennej i nocnej oraz dalmierza. Poprady mogą razić cele na dystansie do 6,5 km i pułapie 4 tys. m. W Ustce pokazały próbkę swoich możliwości. – Żołnierze strzelali zarówno do imitatorów Szogun, jak i ICP. Muszę przyznać, że jestem po dużym wrażeniem efektów, które osiągnęli. W kilku przypadkach trafiali prosto w cel, który jest przecież zdecydowanie mniejszy niż śmigłowiec czy samolot – wspomina płk Zbigniew Wolniarski, szef wojsk OPL 18 Dywizji Zmechanizowanej. – Dla przeciwlotników naszej dywizji było to największe tegoroczne przedsięwzięcie, podsumowanie roku szkoleniowego. Myślę, że wypadło dobrze – podkreśla płk Wolniarski. Dodaje, że w przyszłym roku jego podwładni też będą ćwiczyli wspólnie z marynarką wojenną.

Obrona powietrzna – czas rewolucji

W tym zgrupowaniu wzięło udział ponad 500 żołnierzy i 68 zestawów sprzętu bojowego. Ogień był prowadzony m.in. z samobieżnych zestawów Poprad i Hibneryt, wyrzutni Piorun, a także armat przeciwlotniczych ZU(R) 23-2. – Ćwiczenia miały na celu zgranie działań pododdziałów. Odbywało się to w ramach poszczególnych jednostek, ale żołnierze 18 Dywizji i marynarki wojennej również ze sobą współpracowali, prowadząc strzelania symultaniczne do wspólnego celu – wyjaśnia płk Robert Jusiński z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. – Po raz kolejny potwierdziło się, że Pioruny czy Poprady to sprzęt naprawdę wysokiej klasy – podkreśla.

Najważniejszy w tym roku test przeciwlotników został zorganizowany nieco inaczej niż w ubiegłych latach. Tym razem żołnierze ćwiczyli turami. – Takie rozwiązanie miało związek z dużą liczbą innych zadań, choćby koniecznością służby na granicy – tłumaczy płk Jusiński. Przez poligon w Ustce przewinęli się przeciwlotnicy wszystkich polskich jednostek. Wyjątkiem są żołnierze 3 Warszawskiej Brygady Rakietowej OP, która obecnie przechodzi proces przezbrojenia. Już wkrótce tamtejsze pododdziały będą korzystały z systemów Patriot. – Oczywiście w przyszłym roku oni także pojawią się na poligonie – zapewnia płk Jusiński.

Obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa Wojska Polskiego przechodzi właśnie głębokie przeobrażenie. Trwa budowa tzw. Tarczy Polski. Będzie się ona opierała na trzech filarach. Pierwszy tworzą zestawy rakietowe bardzo krótkiego zasięgu (z ang. VSHORAD). Są to m.in. wspomniane Poprady, które od kilku lat są wprowadzane do wyposażenia jednostek zarówno na wschodzie, jak i zachodzie kraju, a także systemy artyleryjsko-rakietowe Pilica, wprowadzane właśnie do służby w 3 Warszawskiej Brygadzie Rakietowej Obrony Powietrznej. Drugi filar to zestawy rakietowe krótkiego zasięgu. Tutaj nowość stanowią systemy określane kryptonimem „Narew”. Pierwsze zestawy tzw. Małej Narwi w początkach października zostały przekazane żołnierzom 18 Pułku Przeciwlotniczego. Trzeci filar to systemy średniego zasięgu. W ich skład wejdą mobilne wyrzutnie Patriot. W październiku rozpoczął się końcowy etap wdrożenia systemu do służby w polskiej armii.

Systemy bardzo krótkiego zasięgu mają razić cele na dystansie około 5 km, w przypadku systemów krótkiego zasięgu w grę wchodzą odległości sięgające 25 km, średniego zaś zasięgu – 100 km. Poszczególne warstwy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej mają być ze sobą zintegrowane.

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: st. chor. sztab. mar. Piotr Leoniak, 18 DZ

dodaj komentarz

komentarze


Prawda o zbrodni katyńskiej
 
Sportowcy podsumowali 2023 rok. Teraz czas na igrzyska olimpijskie
Szpej na miarę potrzeb
Prezydent Andrzej Duda w Forcie Stewart
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Kolejni Ukraińcy gotowi do walki
Weterani i bokser „Master”
Jak wyszkolić pilota F-16?
W Ramstein o pomocy dla Ukrainy
Polak kandydatem na stanowisko szefa Komitetu Wojskowego UE
Odstraszanie i obrona
Centrum szkolenia dla żołnierzy WOC-u
Wojsko inwestuje w Limanowej
Gen. Kukuła: Trwa przegląd procedur bezpieczeństwa dotyczących szkolenia
Rakiety dla Jastrzębi
Koreańska firma planuje inwestycje w Polsce
Tusk i Szmyhal: Mamy wspólne wartości
Byk i lew, czyli hiszpańsko-brytyjska światowa corrida
Wojna w świętym mieście, epilog
Strategiczna rywalizacja. Związek Sowiecki/ Rosja a NATO
Żołnierze-sportowcy CWZS-u z medalami w trzech broniach
Animus Fortis, czyli mężny duch
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Inwestycje w bezpieczeństwo granicy
W Brukseli o wsparciu dla Ukrainy
Przygotowania czas zacząć
Ogień w podziemiu
Potężny atak rakietowy na Ukrainę
Zapomniana Legia Cudzoziemska
W Rumunii powstanie największa europejska baza NATO
Optyka dla żołnierzy
Mundury w linii... produkcyjnej
V Korpus z nowym dowódcą
Marcin Gortat z wizytą u sojuszników
25 lat w NATO – serwis specjalny
Wojna w świętym mieście, część druga
NATO na północnym szlaku
Stoltenberg: NATO cieszy się społecznym poparciem
Kurs z dzwonem
Psiakrew, harmata!
Wojna w świętym mieście, część trzecia
Puchar księżniczki Zofii dla żeglarza CWZS-u
Święto wojskowego sportu
NATO zwiększy pomoc dla Ukrainy
Morska Jednostka Rakietowa w Rumunii
Jeśli nie Jastrząb, to…
Zmiany w dodatkach stażowych
Mjr rez. Arkadiusz Kups: walka to nie sport
Więcej pieniędzy dla żołnierzy TSW
Hiszpański palimpsest
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Żołnierze ewakuują Polaków rannych w Gruzji
Wojna w świętym mieście, część pierwsza
Wojna w Ukrainie oczami medyków
Choć odeszli, trwają w naszych myślach
Cena wolności

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO